Dzień 21: Eliasz, garść mąki i cichy głos
1 Ks. Królewska 17,8–24; 19,1–18
Dzisiejsza historia zestawia wdowę gotującą ostatni posiłek i proroka proszącego o śmierć. Każdy, bez względu na pochodzenie czy wierzenia, może znaleźć się u kresu sił. W środku suszy, która była uderzeniem w kult Baala, Bóg posyła Eliasza po ratunek do Sarepty, w serce kraju Izebel, do wdowy, która mówi wprost: „Mam tylko garść mąki w naczyniu i trochę oliwy w dzbanie (...). Zjemy to, a potem umrzemy”. Prorok prosi, by najpierw upiekła podpłomyk dla niego, i dodaje obietnicę: mąka się nie wyczerpie aż do dnia deszczu. Bóg nie żąda zapasów, których nie ma. Prosi o garść, która jest, i o odwagę użycia jej wbrew ludzkiemu rozsądkowi. A gdy umiera syn tej kobiety, w jej domu dochodzi do pierwszego zapisanego w Biblii wskrzeszenia umarłego. Nie w świątyni, nie na dworze, nie w Izraelu: w domu ubogiej poganki. Jezus przypomni to kiedyś w Nazarecie i słuchacze będą chcieli Go strącić ze skały, bo nic tak nie oburza ludzi pewnych własnego wybrania, jak Bóg działający poza postawionymi przez nich granicami.
Nazajutrz po wydarzeniach na górze Karmel przyszło załamanie. Jedna pogróżka Izebel wystarczyła, by Eliasz uciekł na pustynię, usiadł pod janowcem i poprosił: „Dosyć, PANIE! Odbierz mi życie”. Odpowiedź Boga zaliczamy do jednego z najczulszych fragmentów Biblii: żadnego wykładu, tylko anioł, podpłomyk, woda i sen, dwa razy. Stwórca nie zganił proroka ani za ucieczkę, ani za tę modlitwę. Wyczerpanie nie jest grzechem, a pierwszą duchową posługą wobec człowieka u kresu sił bywa jedzenie i łóżko.
Na Horebie Eliasz dostał lekcję: Pana nie było w wichurze, trzęsieniu ziemi ani ogniu. Potem przyszedł „szum cichy i łagodny” i dopiero wtedy mężczyzna zasłonił twarz. Tekst pokazuje, że Bożej obecności nie można utożsamiać wyłącznie z gwałtownymi zjawiskami. Potem Wszechmocny koryguje samotność proroka. Na „sam jeden pozostałem” odpowiada liczbą siedmiu tysięcy wiernych, o których sługa Boży nie wiedział, a potem daje mu nowe zadanie i towarzysza drogi, Elizeusza. Ani rozpacz, ani statystyka nie widzą wszystkiego, co jest oczywiste dla Stwórcy.